Czekałem na nią już dosyć długo. Może jednak to był błąd z tą zabawą a ona lubi jasne zagrania a nie dziecięce zabawy?
- Te miliony światełek to nic w porównaniu do światełka, którym właśnie się stałeś.- z zamyślenia wyrwał mnie jej głos. Odwróciłem się i ją zobaczyłem. Była taka piękna. Uśmiechała się promiennie i patrzyła na mnie z iskierkami w oczach. Odwzajemniłem uśmiech.
Stała ok. 50 metrów ode mnie więc powoli podszedłem do niej, nie ukrywając mojej radości i złożyłem na jej policzku delikatny pocałunek. Mimo panującej ciemności widziałem jej rumieńce.
-Dziękuję za kwiaty, są prześliczne. - powiedziała po chwili.
- Wiedziałem, że się spodobają.- uśmiechnąłem się lekko po czym położyłem dłoń na biodrze, stając po jej lewej stronie, i odchyliłem łokieć , tak aby mogła się mnie przytrzymać.- Idziemy ?- zapytałem ją. Nie ukrywała zdziwienia ale złapała mnie pod rękę.
- Dokąd.? Tu jest idealnie.- powiedziała skromnie.
- To nic w porównaniu do tego co czeka tam - powiedziałem i wskazałem w kierunku, w który zmierzaliśmy.
- Liam, to miał być zwykły spacer! No wiesz o czym mówię. Prosto, zwyczajnie na luzie. Doceniam to co robisz i postarałeś się niezmiernie, ale czy ty aby nie przesadzasz? Nie jestem tego warta. Jestem tylko...
Nie wytrzymałem. Stanąłem na przeciw niej, ująłem w dłonie jej twarz i złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek. Po chwili pogłębiłem go a ona wcale nie protestowała. Trwaliśmy tak około dwóch minut, po czym oderwaliśmy się od siebie a w powietrze uniósł się soczysty cmok. Julia spuściła głowę w dół. Podniosłem delikatnie jej podbródek, tak aby spojrzeć w jej oczy.
- Już teraz wiesz po co to wszystko...? - zapytałem ją. Po czym złapałem ją za rękę i odśpiewałem kiedyś zasłyszane wersy jakiejś piosenki -
*Just for you I wake up a new day,
in you I see the whole point,
When you walking past me,
his eyes, pouring I don't know how to explain to You
if you give me a little sign,
when you stop already scared.
I'll do anything for you that you,
was the only one, forever you,
Always you. Just for you I wake up a new day,
in you I see the whole point,
I know that this your dream too,
I care about you and really try to.
you to trusted me
you to gave a few moments.
I never give up
taste of combat, the fight goes on, I will get you.
Ah .. Always you.
Cały czas patrzyła na mnie, ale jej oczy zaszkliły się delikatnie, po czym po jej policzku popłynęły dwie łzy.
-Przepraszam, schrzaniłem sprawę. - powiedziałem i chciałem już odchodzić ale poczułem jej drobne palce zaciskające się na moim nadgarstku. Odwróciłem się w jej stronę a ona wpiła się w moje usta z dziką namiętnością. Podniosłem ją do góry i dalej całując zakręciłem w powietrzu. Oderwała się ode mnie, spojrzała mi w oczy i jeszcze raz delikatnie cmoknęła.
- To łzy szczęścia. Nikt nigdy się dla mnie tak nie postarał. Dziękuję! - powiedziała. Pocałowałem ją jeszcze raz. Ach po co muszę oddychać? Gdyby nie brak powietrza nie odrywał bym od niej swoich warg. Jej smakowały truskawką. Mój ulubiony smak.
- Idziemy dalej? Jak mówiłem nie zobaczyłaś jeszcze wszystkiego.- zapytałem na co ona pokiwała głową. Ruszyliśmy w milczeniu i troszkę oddaleni od siebie. Przybliżyłem się, po czym złapałem ją za rękę. Spojrzała w moją stronę z wielkim bananem na twarzy, po czym położyła głowę na moim ramieniu. Szliśmy w milczeniu. Żadnego z nas nie krępowała ta cisza. Wręcz przeciwnie. Doszliśmy prawie do celu. Byliśmy już przy żywopłocie, pod którym było wejście na przygotowane miejsce.
- Julio. Zanim tam przejdziemy musisz wiedzieć, że o tym miejscy nikt nie może się dowiedzieć. To moje miejsce o którym nikt nie wie. No poza mną i Tobą. Okey?
-Oczywiście.
Schyliłem się i odsłoniłem gałąź leżącą na ziemi tak aby ukazać wejście. Niestety zapomniałem, że będziemy musieli się przeczołgać. Spojrzałem na nią zakłopotany, ale ona tylko zaśmiała się cicho i melodyjnie, zdjęła buty i wraz z torebką przerzuciła je przez wejście po czym sama przeczołgała się pod żywopłotem. Otwór był na tyle wysoko, że mogła przejść na czworaka. Gdy zniknęła po drugiej stronie ruszyłem za nią i ,,zamknąłem" wejście do mojego świata.
Julia
-WoW !- tylko tyle udało mi się wydusić. Przede mną ukazała się kolista polanka otoczona drzewami. Niczym ze ,, Zmierzchu". W powietrzu unosiła się jakaś magia, którą potęgowały świeczki rozłożone w niektórych miejscach na polance. Na środku położony był koc, a na nim zauważyłam butelkę wina i kosz piknikowy. Otoczony oczywiście świecami.
- I co podoba się?- usłyszałam głos za plecami. Odwróciłam się. Liam zamykał wejście tą samą gałęzią, po czym podniósł się i objął mnie od tyłu.
- To jest magiczne. Dziękuję.- powiedziałam wtulając głowę w jego obojczyk. Staliśmy tak przez kilka sekund po czym chłopak niespodziewanie chwycił mnie jedną ręką pod łopatkami a drugą w zgięciu kolan i nim się zorientowałam byłam w jego ramionach. Uśmiechał się głupio po czym ruszył w stronę koca. Postawił mnie na nim i delikatnie pocałował. Chciałabym, żeby skradał mi pocałunki cały czas... Znów to samo. Jak za pirwszym razem, gdy złączył nasze wargi. Znów poczułam ciepło w brzuchu a potem ,,motylki" całe mnóstwo motylków, zapierdalających w jedną i drugą stronę. Ale czy to była miłość..? Tego nie wiem. Znam go raptem kilka dni. Jeszcze tydzień i wyjadę a potem zostanie tylko ból. Zakocham się, a on zapomni o głupiej dziewczynie, któa była na tyle naiwna, że myślała, że wielki gwiazdor Liam Payne, pokocha ją i nie porzuci, zostanie na zawsze i sprawi że będzie się czuła jakby była jedyna na świecie. Z zamyślenia wyrwał mnie jego głos. Przerwał pocałunek.
- Napijemy się? - zapytał cichutko.- Wiem, że masz 16 lat, ale to zostanie między nami. Zaśmiałam się i wzięłam od chłopaka kieliszek. - Za co wypijemy?
- Nie wiem. Hm.. Może za NAS..? - specjalnie zaakcentowałam ,, nas". W moim wykonaniu to jednoznaczny sygnał. Uśmiechnął się cudownie.
- Za nas.- puknęliśmy się kieliszkami . Upiłam łyk i oddałam chłopakowi kieliszek... Wciągnęłabym się za bardzo... Kiedy indziej opowiem o co chodzi. Liam zrobił zdziwioną minę ale wziął kieliszek i postawił je na kocu. Chwycił mnie za ręce i pociągnął w dół. Usiadłam trochę z brakiem gracji i wdzięku ale spoko. Przecież to ja. Zawsze muszę coś schrzanić... Liam zaczął się śmiać a ja razem z nim. Po kilku minutach głupawka nam przeszła i postanowiliśmy opróżnić zawartość koszyka, który Liam przygotował. Trafił w dziesiątkę i przyniósł truskawki w czekoladzie i bitą śmietanę. Na początku karmiliśmy się nawzajem co było bardzo romantyczne, zwłaszcza, że byliśmy umazani czekoladą na całej twarzy. Potem chciałam popryskać je trochę bitą śmietaną niestety dozownik się zatkał, a ja trzęsłam puszką cały czas naciskając guzik aż w koncu dozownik się odblokował i jak na złość śmietana wystrzeliła prosto w Liama. Zatkałam usta ręką aby nie parsknąć śmiechem. Ale niestety. Mina smutnego psiaka doprowadziła mnie do wybuchu niepohamowanego śmiechu. Spojrzał na mnie wyraźnie obrażony. Natychmiast przestałam się śmiać. Przysunęłam się bliżej niego patrząc głęboko w oczy.
- Przepraszam ja na prawdę nie chciałam.- powiedziałam z przepraszającą miną.
- Okej.- odpowiedział po czym zatopił swoje usta w moich. W efekcie czego umazał mnie. - Tak jesteśmy kwita. - dodał.
Nie minęło 10 sekund a już dorwał puszkę z bitą śmietaną i zaczął mnie pryskać. Próbowałam się bronić lecz na próżno. Podbiegłam i wyrwałam mu broń po czym skierowałam dozownik w jego kierunku. Pryskałam go tak jak on mnie... Niestety puszka nie była bez dna a po kilkunastu sekundach jej zawartość była na nas. Przytuliliśmy się na zgodę i daliśmy buziaka w usta po czym wtuleni w siebie położyliśmy się na kocu. patrzyliśmy w rozgwierzdżone niebo milcząc.
- Opowiedz mi o sobie.- powiedział po chwili. Podniosłam się do siadu nachylając się nad nim.
- A co chcesz wiedzieć.
- Wszystko. Właściwie nic o tobie nie wiem.
- Mam długą i brudną historię.
- Mam czas. Nigdzie mi się nie spieszy.
- Tylko nie ucieknij, obiecaj, że mimo tego co usłyszysz zostaniesz. Obiecaj.
Złożył na mych ustach czuły pocałunek.
- Obiecuję.
- A więc zacznę od początku, czyli mniej więcej dwa lata do tyłu...
Mamy siódemkę... Hope you enojed.
Nie proszę już o komentarze bo mimo przeszło stu wyświtleń miesięcznie pojawia się raptem jeden koment. Ale nie narzekam... Dziękuję że jesteście i czytacie i do napisania :3
* Fragment piosenki Damiana Skoczyka ,, Zawsze Ty" ( przetłumaczony :))
ola xx

zajebisty! cudowna z nich para! ;)
OdpowiedzUsuńWspaniałe,kiedy następny?
OdpowiedzUsuń