środa, 8 maja 2013

Hey Hey !
To znowu ja Ola, mam nadzieję, że jeszcze o mnie nie zapomnieliście.
Chciałam zacząć pisać, ale nie mam kompletnie czasu, pomysłu a co najbardziej chęci. Kiedyś rodział czytały 102 osoby, a teraz ledwo pięc :// Wyświetlenia kiedyś dziennie to 10 teraz pojawia się tu jedna, dwie osoby,  To trochę bez sensu. Aga mnie namawiała, żebym wróciła, ale nie będę pisała tylko dla niej.
Zobaczę jak sytuacja będzie wyglądała w na blogu w następnych dniach, ale raczej, z wielkim bólem serca, będę musiała go zawiesić.
Będę go jeszcze polecała, może się uda.
Love Ya
ola xx

sobota, 2 lutego 2013

13.

Am I sleep am I awake or somewhere in between
I can’t believe that you are here and lying next to me...

...-

Liam

-Dzień dobry, razem z siostrą i rodzicami wprowadziłyśmy się obok, i chciałyśmy poznać nowych sąsiadów.
-Naprawdę?- zapytałem ze łzami w oczach patrząc jak kiwa głową na TAK. Złapałem ją w objęcia i okręciłem na około kilka razy.
-Hahaha idioto stratujemy meble!- zaśmiała się melodyjnie.
- Nie ważne!- powiedziałem wtulając się w jej obojczyk i zaciągając jej zapachem. Postawiłem ją tylko po to żeby znowu poderwać  ku górze i zacząć nią kręcić.- Tak bardzo tęskniłem.- znów odstawiłem ją tym razem  odsuwając od siebie pół metra, żeby móc wpić się w jej miękkie malinowe usta. Oddała pocałunek, pełen tęsknoty i miłości.
-Ej co się tu… Julia! – Harry rzucił się na Julię niczym wygłodniała bestia i zaczął ściskać ją i całować po policzkach. Zaraz za nim na korytarz przyleciała reszta dziczy i podobnie jak loczek rzucili się na moją dziewczynę.
-Co ty tu robisz?- zapytał Zayn
- To wy się wprowadzacie?- dodał Louis
-Ale jak?-dodał Harry- Czemu nic nie mówiłaś?- pytania padały a Julia tylko otwierała buzię nie nadarzając udzielać odpowiedzi.
-Czy to znaczy, że… OLIVIA!!!- Niall nie skończył mówić, gdyż w drzwiach stanęła miniaturka Hayley Williams z równie pomarańczową czupryną. Jej twarz ozdobiona była uśmiechem i delikatnym makijażem, który już zaczął spływać pod wpływem radości.
Ja ,Julia i chłopaki ruszyliśmy w stronę salonu, żeby zostawić ich samych.

Niall

Nie mogłem uwierzyć że ona tam stoi i płacze. Nie wierzyłem puki nie wpadła w moje objęcia, nie poczułem jej zapachu i nie usłyszałem magicznego głosu.
-Hej, nie płacz skarbie.- uspokajałem ukochaną która szlochała w najlepsze.
-Tak mocno tęskniłam!- wyszeptała przez łzy.
-Ja też, ale już jestem, i nie dam ci odejść!- powiedziałem odsuwając ją od siebie, po czym złapałem jej policzki w dłonie by przysunąć ją do siebie.- Nigdy!- dodałem po czym czule cmoknąłem jej usta.
-Chodźmy do reszty, pewnie czekają na nas.- powiedziałem i wziąłem za rękę. Jednak to co zobaczyliśmy w salonie w cale nie wyglądało na oczekiwanie. Julia siedziała Harry'emu na barkach i okładała poduszką Louisa, który siedział na ramionach Liama. Zayn natomiast chcąc wygrać bitwę przybiegł do pokoju z puszką bitej śmietany i opryskał ich wszystkich. Julia krzyczała bo nie mogła utrzymać się Loczka i spadła do tyłu uderzając w Zayna, który teraz leżał pod nią, jakkolwiek to zabrzmi. Brunetka wkurzyła się nie mało i dorwała pierwszą lepszą poduszkę, po czym zaczęła okładać nią mulata.  Za nią rzuciła się reszta i teraz Zayn był jedyną ofiarą.
-Co proponujesz szeregowcu Styles?- zapytał Louis gdy już się zmęczyli.
-Proponuję Mokrą zemstę.- powiedział Harry i zatarł złowieszczo ręce, po czym złapał Zayna za nogi, Louis złapał go za ręce i w ten sposób ruszyli w stronę ogrodu, gdzie umiejscowiony był basen.
-To co prysznic?- Julia spojrzała zaskoczona na Liama i już po chwili dyndała przewieszona przez jego ramię.
-Nie Liam, Nieee!- krzyczała w najlepsze, ale chłopak miał chyba inny cel.
-Chodź, niech się dzieci pobawią.- ruszyliśmy w stronę schodów do mojego pokoju. Olivia położyła się na łóżku, a ja za nią, i przytuliłem ją mocno.
-Ej, udusisz mnie kotku.-zaśmiała się.
- Ale zrobię to z miłości.- powiedziałem i cmoknąłem ją w szyję.
-To wszystko wydaje się takie mało realne, że nam się udało, że zamieszkamy tu...
-Czekaj co?!- przerwałem patrząc na nią z góry.
-No, zamieszkamy. Sąsiedzi z domku obok. To my.- powiedziała i uśmiechnęła się.
-O matko nie wierzę!- ścisnąłem ją jeszcze mocniej.- Kocham Cię!
-Ja Ciebie też, dlatego tu jestem.- powiedziała a ja już nie mogłem. Przekręciłem się tak, żeby siedzieć na niej i pocałowałem ją delikatnie w usta. Potem mocniej, aż w końcu do gry włączyliśmy języki.
Wtedy zaczęła się zabawa. Zacząłem rozpinać jej sukienkę, ona ściągnęła ze mnie spodenki, gdyż tylko w nie byłem ubrany. Bez zbędnych zabaw pozbyłem się jej bielizny, ona mojej też. Od razu przeszedłem do rzeczy. Zjechałem z pocałunkami niżej aż do piersi i zacząłem bawić się językiem jej sutkami, które od razu stały się twarde. Moje ręce znalazły się na jej kobiecości, by przygotować ją na wszystko. Wsunąłem w nią delikatnie jednego palca, a gdy jęknęła dodałem kolejne, tak by doprowadzić ją do krzyku. Poruszałem nimi szybko i rytmicznie, dążąc do jednego celu...
-Niall... Ja ... już... nie daje...rady.... - wyjęczała, po czym doszła. - Nie przepuszczę. - dodała po czym powaliła mnie na łóżko. Ujęła w ręce moją męskość i przeszła do stymulacji. Robiła to tak dobrze, że zacząłem wyginać się w łuk z przyjemności, a gdy dodała usta i językiem okalała czubek, musiałem złapać się poręczy łóżka. Doszedłem po kilku minutach gotowy do zabawy.
Położyłem Olivię delikatnie na łóżku, pocałowałem, po czym patrząc jej prosto w oczy wszedłem w nią. Gdy uśmiechnęła się do mnie przyspieszyłem, tak, aby zapewnić jej przyjemność, ale pozostać delikatnym. Wiła się pode mną, jęczała, zagryzała wargę, a tym jeszcze nakręcała mnie do dalszej pracy. Włączyłem maksymalne obroty a Olivia zacisnęła paznokcie na moich plecach, rano będą niezłe ślady, zwłaszcza, że byłem bardzo blisko niej. Ostatnie pchnięcie i doszliśmy w tym samym czasie. Opadliśmy zmęczeni na łóżko i wtuleni w siebie zasnęliśmy mimo wczesnej pory.

Julia

-Ty idioto, puszczaj!- krzyknęłam, ale chyba w złym momencie.
-Jak sobie życzysz, Wasza wysokość.- powiedział Liam kłaniając się nisko, tym samym upuszczając mnie prosto do basenu. Wypłynęłam na powierzchnię wkurzona na maksa. Ale moja złość szybko przemieniła się w nie pohamowany napad śmiechu, na widok Lou i Hazzy, którzy torturowali Zayna kołysząc nim przy krawędzi basenu.
-Nie, Loczuś, słoneczko, błagam! Wiesz, że boje się wody!- wychrypiał przerażony chłopak.
-Słoneczko? Loczuś? - zapytał wyraźnie dotknięty Louis- Koniec tego. Harry jest mój i tylko mój!- chwilę potem Zayn próbował wydostać się spod powierzchni wody.- I pamiętaj Malik, Harry jest mój.-dodał zdenerwowany, całując Hazzę w polika.
-Aww.- powiedział Liam robiąc minę zauroczonej pięciolatki. A właśnie! Czas na zemstę.
-Kotku, pomożesz mi wyjść?- zapytałam robiąc maślane oczka, po czym wyciągnęłam rękę w stronę chłopaka, który od razu ją złapał. Gdy tylko to się stało pociągnęłam za nią z całej siły wciągając Liama pod wodę. -Szach mat! Ze mną się nie zadziera kochanie.
Nie sądziłam, że jestem aż tak silna, albo Liam tak ciężki, bo nie zdążyłam mrugnąć, a Larry stał mokry od stóp do głów z otwartymi buziami, a Zayn próbował nie utonąć. Znów fala śmiechu. Jak mi tego brakowało.
-Powiadasz kotku?- zapytał Liam, gdy się wyłonił i zaczął się do mnie przybliżać.
-Mhm.- odpowiedziałam z rozbawieniem, a już chwilę potem siedziałam z głową pod wodą. Nie minęła sekunda, a dołączył do mnie Liam. Objął dłońmi moją twarz, spojrzał głęboko w oczy, po czym pocałował delikatnie w usta. To było takie romantyczne. Trwaliśmy tak póki nie zabrakło nam powietrza. Wypłynęliśmy dalej złączeni w pocałunku, co wywołało kolejną falę głośnego ,,Awww" z ust Larry'ego.
-Taa wy tu się miziacie i fajnie bawicie a ja kurwa siedzę w tej wodzie i nikt nie raczy mi pomóc.- powiedział zdenerwowany Zayn. Jego mina obrażonego dzieciaka rozłożyła mnie kompletnie. Louis wyciągnął do niego rękę, którą złapał. Wyszedł ociekając wodą i klnąc pod nosem w jakimś obcym języku.
-Wskakuj, pomogę ci wyjść.- powiedział Liam odwracając się do mnie tyłem. Trudno mi było wskoczyć, ale jakoś się udało. Chłopak podszedł do krawędzi basenu, a ja usiadłam na krawędzi, przełożyłam nogi i bez gracji podniosłam się na nogi. Lou przyniósł mi koc i otulił mnie nim. Uśmiechnęłam się do niego, po czym chwyciłam Liama za rękę i uśmiechnięci ruszyliśmy w stronę reszty. Wszyscy siedzieli okryci kocami z uśmiechami na twarzach. Tak bardzo mi tego brakowało - widoku przyjaciół, dotyku chłopaka, jego zapachu, tej domowej atmosfery, miłości ludzi, którzy odsuwali ode mnie przeszłość.
Nie myślałam wtedy, że na tak krótko...

Usiedliśmy w kole, brakowało Nialla i Olivii, ale nikt nie chciał im przerywać no sami wiecie czego.
Harry zaczął opowiadać kawały, których sam nie rozumiał,a wszyscy pękali z niego śmiechem. Tak. Definitywnie ją odsuwali.
nie myślałam wtedy, że na tak krótko...



Taa buummm tssss.! Mamy 13.!  Wymęczoną i beznadziejną ale zawsze.
Coś ostatnio spadł nam licznik wejść, komentarze się nie pojawiają w ogóle ... Jest mi smutno bo na prawdę wkładam wszystko w tego bloga :/
Mam nadzieję że to się zmieni...
Miały być regularne, ale natłok obowiązków nie pozwala mi na nic dosłownie..:/
Będę robiła co w mojej mocy aby utrzymać bloga, bo na serio kosztuje mnie sporo wysiłku.
 p.s przepraszam za błędy, ale jestem padnięta i nawet nie chce mi się sprawdzić ..:))


Proszę was , wchodźcie, polecajcie, komentujcie. To na prawdę dla mnie ważne.
Rozdział dedykuję Adzee, która tak mnie o niego męczyła . To dla Ciebie słonko :*
Love yaa Ola xx ♥


http://love-abortion.blogspot.com

poniedziałek, 31 grudnia 2012

12.

Summer has come and passed
The innocent can't never last
Wake me up when September ends



Julia

Tak, lato minęło. Moje najspokojniejsze i najniewinniejsze lato.
Ale czy można tu mówić o niewinności, kiedy poszło się do łóżka z chłopakiem, którego zna się raptem dwa tygodnie? Jednak jest to chłopak, który rozkochał mnie w sobie na zabój, a teraz jesteśmy tak daleko od siebie.

Połowa września, nowy rok szkolny.
Tęsknię mocno.
Obudź mnie gdy skończy się wrzesień.

***
-Hej Kochanie- usłyszałam głos w słuchawce. Dzwonił już piąty raz w ciągu trzech godzin.
-Skarbie, mam lekcję.- odpowiedziałam mu zgodnie z prawdą.- Zadzwonię jak będę wracała ok?
-Oczywiście, chciałem po prostu usłyszeć twój głos.- powiedział smutno. Ah cały Liam.
-Aww. To urocze kotku. Ale na serio muszę kończyć.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie mocniej.


Piippp piippp piiippp.... Dźwięk przerwanego połączenia rozbrzmiał w moich uszach. Chciałabym uciec stąd i być z nim. Nie wystarczają mi rozmowy przez skype czy przez telefon. Wiedziałam, że będziemy cierpieć. Niby miał przyjeżdżać co weekend, ale cały czas a to manager a to wywiad a to podpisywanie płyt. Wiem, jest sławny, to jego praca, ale nie obiecuje się czegoś czego nie można spełnić.
Mimo to nie mam do niego żalu. Kocham go i cokolwiek miałabym zrobić, żeby z nim być , zrobię. Już od dawna planujemy z Oliwią małą rzecz, która na pewno nie spodoba się rodzicom, ale nam się bardzo podoba. Postanowiłyśmy dłużej nie czekać i już dziś przedstawić rodzince nasz szalony pomysł. Oby wszystko się udało.
-Liam? - usłyszałam z mojej prawej strony.
-Ta.
-Znów chciał usłyszeć twój głos? - zapytała zirytowana tym faktem Olivia.
-Czyż to nie jest słodkie?- zapytałam ironicznie siostrę.
-Daj spokój Julia. Stara się jak może, dzwoni jak ma przerwę w pracy tylko po to żeby ci powiedzieć jak bardzo cię kocha, jest przy tobie cały czas a ty narzekasz.
-Livi obiecał przyjeżdżać. Mieliśmy być razem ale ja nie mówiłam o związku na odległość!- powiedziałam zdenerwowana. Olivia jak zawsze brała jego stronę.
- Wymyślasz. Nie mów, że nie czujesz tego, że cię kocha bo normalnie ci wytne!
-Jak mogę czuć coś na odległość?- nim się zorientowałam dostałam w głowę z otwartej ręki.- Auu! A to za co?
-Dobrze już wiesz za co!- krzyknęła Olivia a cała klasa wraz z nauczycielką zwróciła się w naszą stronę.
-Panno Williams, Panno Brown, może przeszkadzam?- zapytała Pani Malette
-Przepraszamy.- odpowiedziałyśmy równo. Matematyczka odwróciła się z powrotem do tablicy aby tłumaczyć nam jakieś zadanie. Nie odezwałam się już jednak do Olivii. Byłam na nią zła na maksa. Mimo iż pewnie miała racje. Jak zwykle z resztą.

w domu

Po rozmowie z Olivią w klasie postanowiłyśmy dłużej nie zwlekać z powiedzeniem rodzicom. Nie chcemy się kłócić.

-Kolacja!!!- krzyknęła mama z dołu.
Popatrzyłyśmy z Olivią po sobie, wzięłyśmy wszystko co potrzebne i zeszłyśmy na dół trzymając się za ręce. ,,Oby się udało" modliłam się w duchu.
Po zjedzonej kolacji wstałyśmy i skierowałyśmy się w stronę rodziców.
-Mamo, tato. Od dawna myślałyśmy o tym więc mam nadzieję, że nie będziecie źli, że od razu przeszłyśmy do realizacji.
- Julia, słoneczko o czym ty mówisz?!- zapytała przerażona mama.
-Zaczniemy może od początku...


Liam

Mijały kolejne dni, tygodnie...
Nie mogłem bez niej żyć. Jednak management nie zgadzał się na to, żebym pojechał do niej chociaż na weekend, i cały czas wkręcał nas na jakieś uroczystości, wywiady itp.
Wiedziałem, że Julia była na mnie zła, ale przecież to nie moja wina !
Miałem pomysł, żeby uciec w nocy, ale niestety przewidzieli i to i pod naszym domem 24/7 stała ochrona. Tylko dlaczego?! Nie rozumiem czemu nie mogłem powiedzieć, że mam dziewczynę, która jest normalna, piękna i którą kocham ponad wszystko?!
Siedziałem przed telewizorem sam, bo wykręciłem się z jakiegoś wywiadu radiowego bólem gardła,gdy nagle usłyszałem dźwięk przekręcanego zamka a chwilę potem do salony wparowało czterech dzikusów. Harry i Louis rozwalili się na kanapie,wtuleni w siebie, Niall poszedł wyczyścić lodówkę, a Zayn jak zwykle przyniósł jakieś nowinki.
-Wiedziałeś, że będziemy mieli sąsiadów?- zapytał zdziwiony cały czas wyglądając przez okno.- Przed chwilą firma od przeprowadzek wnosiła meble
-Oby to nie była jakaś nadgorliwa fanka.- burknąłem i wróciłem do oglądania programu o rozmnażaniu mrówkojadów.
-Liam o co chodzi?- zapytał siadając na przeciw mnie.
-Po prostu tęsknie za Julią, ale nie mogę się z nią spotkać bo oczywiście pan ochroniarz nie ma nawet przerwy na siku!- wydarłem się.
-Spokojnie stary. Wiem, że ci ciężko, ale zobacz, że nie jesteś sam. Masz nas, a jeden rozumie cię lepiej niż pozostali.
-Niall...- zadumałem się chwilę. No przecież jemu też musi być ciężko.- Kompletnie zapomniałem.
- Pogadaj z nim, może on cię wesprze.- dodał kładąc dłoń na moim policzku. Zawsze mnie to uspokajało.
-Dziękuję stary!- powiedziałem przytulając przyjaciela.

Ding dong ding dong

-Czyja dzisiaj kolej?- zapytał leniwie Harry.
-Chyba moja.- odpowiedziałem smutno i podniosłem tyłek by otworzyć drzwi.
Nacisnąłem klamkę i ....

***

Hej kochani. Przepraszam, że tak długo, ale obowiązki szkolne i lenistwo nie pozwoliły mi nic napisać. Także dopiero dziś, w ostatni dzień 2012 roku dodaję ten marny i wymęczony rozdział.
Obiecuję wam, że od nowego roku rozdziały będą lepsze, dłuższe  i będą pojawiały się regularnie.
Pod ostatnimi dwoma rozdziałami w ogóle nie ma komentarzy. Jest mi przykro bo teraz mam wrażenie że piszę to dla siebie...
Proszę komentujcie, zapraszajcie innych do czytania i odwiedzajcie mnie czasem :)
Należało by też życzyć Szczęśliwego Nowego Roku! Oby był dla was lepszy niż miniony, żeby wiele się działo. No i udanego sylwestra oczywiście.
Do  napisania,
Ola xx



środa, 19 grudnia 2012

All I want For Christmas it's You! (Harry)

Taki świąteczny jednopart z lokatym.
Ostrzegam, jest kompletnie do dupy ale mimo wszystko mnie coś tak na niego naszło więc Enjoy. :))

-Przepraszam Cię kochanie, ale tu w Nowym Jorku jest zamieć śnieżna i odwołali wszystkie loty.- to co mówił mój chłopak kompletnie mnie załamało. To miały być nasze pierwsze święta, mieliśmy ubrać razem choinkę, ugotować razem kolację. Razem, nie osobno.
-Szkoda. Chciałam spędzić te święta z Tobą.- odpowiedziałam już ze łzami w oczach.
- Ja też kochanie. Uwierz mi. Ale nie mam wpływu na pogodę.
-Nie obwiniam cię przecież.- otarłam łzy i pociągnęłam głośno nosem.
-Kochanie Nie płacz! Sylwestra spędzimy razem. Obiecuję. A co do gwiazdki to mam pytanie.- w jego głosie było słychać euforię. Cieszy się, że nie spędzimy razem świąt?
-Tak, Harry?
-Co chcesz dostać na święta?
-All I want for Christmas is YOU.- zanuciłam mu do telefonu.
-Aww. Kocham Cię [T.I] najmocniej pod słońcem.- powiedział tym swoim zachrypniętym głosem.
- Ja ciebie mocniej.- odpowiedziałam już dużo bardziej radosna.- Przepraszam cię kochanie, ale przyszedł mój brat, miał  iść ze mną i pomóc wybrać choinkę.
-Dobrze. Przepraszam cię jeszcze raz.
-Nie masz za co Harry. Nie masz wpływu na pogodę.- odgryzłam się mu.
-Phii. Pyskata. To lubię.- jego ironiczny głos denerwował mnie do granic możliwości.- Kocham cię.
-Ja ciebie też.- rozłączył się, a ja wstałam, żeby otworzyć drzwi bratu. Miałam smutną minę, więc nie zdziwiło mnie jego pytanie.
- Nie przyjedzie?
-Nie jego wina. Jest śnieżyca.- odpowiedziałam.
-Kolejna wymówka! Nie znudziło ci się to, ze nigdy go przy tobie nie ma?- kolejne pytanie, które mnie zirytowało.
-[I.B] Wiedziałam na co się piszę wiążąc się z Harrym. Jest sławny, a ja nie pojadę z nim na koniec świata, z powodu wywiadu.- odpowiedziałam. Choć w głowie myślałam inaczej. Fakt przeszkadzało mi, ze nie zawsze może przy mnie być, ale taka cena za miłość do sławnego chłopaka. Z resztą dla niego mogę pocierpieć- Możemy już iść?
-Jasne.

Zawsze marzyłam o dużej, ciemnozielonej choince ubranej w różne śmieszne ozdoby i kolory, stąd więc wybór dwumetrowej olbrzymki z gęsto ułożonymi gałęziami. Szkoda tylko, że muszę ubrać ją sama.
Brat podwiózł mi ją do domu i pomógł obsadzić, po czym wyszedł, bo umówił się z dziewczyną na przygotowywanie świąt. Nie chciałam siedzieć tu sama więc postanowiłam zwołać ekipę dekoratorską. Wyciągnęłam telefon i już po chwili po drugiej stronie usłyszałam roześmiane głosy przyjaciółek.
-Hej [T.I] - powiedziały równo.
-Hej Perrie, Hej El. Mam propozycję nie do odrzucenia. Za 15 minut u mnie ubieramy choinkę a potem ruszamy na wielkie świąteczne zakupy. Co wy na to?
-Jestem w 100% za!- krzyknęła El. - Już wychodzę z domu. Będę za chwilę.
-Ja też się zgadzam.- powiedziała Perrie.- El przyjedź po mnie.
-Dobra. Już wsiadam do samochodu. Pa.
-Kochane jesteście. Pa.
Rozłączyłam się z przyjaciółkami po czym poszłam na strych wyjąć wszystkie ozdoby, które kupiliśmy z Harrym jeszcze przed jego wyjazdem. Trochę czasu zajęło mi ztachanie dwóch ciężkich pudeł dwa piętra niżej. Kiedy drugie pudło stało już koło choinki zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Hej!- dziewczyny kolejno rzuciły mi się na szyję, po czym wparowały do salonu podziwiając moje drzewko.
-Jest śliczna. To co ozdobimy ją i na zakupy ?!- zapytała wesoła Eleanor. Ona się nie smuciła, że Louis nie dotrze. Postanowiłam wziąć z niej przykład i cieszyć się z moich cudownych przyjaciółek.
-Tak jest sir! - odkrzyknęłyśmy z Perrs po czym rzuciłyśmy się na pudła z ozdobami.
Śmiałyśmy się ze wszystkiego. Mimo iż każda z nas była zawiedziona że chłopaków nie będzie z nami w te święta, postanowiłyśmy się nie łamać i spędzić je razem. Razem zawsze raźniej.
Po godzinie moja choinka wyglądała jak ze snu. Pełno kolorów, różnorodnych ozdób i migoczących światełek. Objęłyśmy się podziwiając nasze dzieło.
- To co zakupy?- zapytałam.
- Pewnie.
Wsiadłyśmy do samochodu El i piętnaście minut później buszowałyśmy po sklepach, kupując prezenty dla bliskich. Eleanor sprezentowałam śliczną torbę w jej ulubionym kolorze od jakiegoś znanego projektanta, Perrie diamentowy naszyjnik, który bardzo chciała mieć, Niallowi nową gitarę i majtki w koniczynki, Liamowi małego żółwia, o którego prosił każdego i koszulę w kratę, Zaynowi bejsbolówkę i lusterko, Louisowi ogromną marchewkę- pluszaka i koszulkę w paski a Harry'emu uroczy sweterek z kotkiem i bilety na wakacje we Florencji dla dwóch osób,które mam nadzieje zbliżą nas do siebie.
Zadowolone i obładowane torbami wyszłyśmy z galerii po czym każda pojechała do siebie. Pożegnałyśmy się i umówiłyśmy na wspólne gotowanie następnego dnia.

**
Gotowanie zajęło nam całe popołudnie i wieczór, ale przynajmniej miałyśmy przygotowaną kolację na wigilię, która jest już jutro. Wcale mnie to nie cieszyło chociaż powinno. Brak entuzjazmu pochodził z braku obecności  Hazzy, za którym tęsknię tak mocno, że aż mnie to boli.
***
Dzień Wigili.
Wstałam rano, jeżeli 14 można nazwać porankiem i od razu wzięłam się za szykowanie. Wzięłam prysznic, na lokowałam długie włosy, zrobiłam delikatny makijaż i ubrałam się . Spojrzałam na zegarek. Była już 16 a o 17 miały być dziewczyny. Szybko zbiegłam na dół, nakryłam stół i zaczęłam dokańczać potrawy < czyt. podgrzałam wszystko co przygotowałyśmy>. O równej 17 rozległ się dzwonek do drzwi. Jak zwykle punktualne. Poszłam otworzyć drzwi. Stały uśmiechnięte okutane w zimowe kurtki. Zauważyłam, że śnieg zaczął padać, a mroźne powietrze wpadło do rozgrzanego domu wraz z otwarciem drzwi. Zaprosiłam dziewczyny do salonu, gdzie czekał stół nakryty na 9 miejsc. Wiedziałam, że chłopaki nie dotrą, ale nie wypadałoby zastawić go tylko dla nas trzech.
Dziewczyny poszły do kuchni z myślą pomocy. Rozstawiłyśmy wszystkie tradycyjne 12 potraw na stole i usiadłyśmy koło siebie. Najpierw zgodnie z tradycją napiłyśmy się kompotu z suszu po czym wstałyśmy by podzielić się opłatkiem.
Wtem rozległ się dzwonek do drzwi. Zdziwione spojrzałyśmy po sobie, ale podeszłyśmy by otworzyć przybyszowi.
-Niespodzianka ! - krzyknęło 5... 4 idiotów w kolorowych kurtkach z walizkami i toną prezentów. Harry'ego nie było. Ciekawe gdzie jest.
-Skąd się tu wzięliście ?! - zawołałam zaskoczona wpuszczając dzikusów do domu i witając się z każdym.
-Prosto z lotniska!- krzyknął uradowany Liam przytulając mnie mocno. - Cudem zdążyliśmy. Nie było nas na lotnisku gdy lotu ruszyły. Ale jednak jesteśmy.
- Tak i za to dziękuję!- powiedziałam rzucając się ponownie na każdego z nich.
-Aww.!
-Ej gdzie możemy to zostawić? - zapytał Lou wskazując na walizki.
-Zanieście na górę do pokoi gościnnych i zejdźcie na dół. Właśnie zaczynałyśmy kolację.
-Tak! Nie spóźniliśmy się na jedzenie!- krzyknął uradowany Niall.
Wszyscy się roześmieli. Cały blondynek. Chłopaki szybko uporali się z walizkami po czym zaczęli przenosić prezenty pod choinkę. Jedno pudełko mnie zaintrygowało. Miało około 130 cm i było owinięte w różowy papier z kotkami. Do tego było dla mnie.
-Gdzie jest Hazz?- zapytałam. Chłopaki popatrzyli po sobie po czym Liam wypowiedział się za wszystkich.
- Znasz Harry'ego. Zgubił się biedak na lotnisku w Nowym Jorku a nawet tego nie zauważyliśmy więc teraz musi poczekać na najbliższy lot.
-Aha.. Tak cały Harry.- odpowiedziałam smutna. Zaprosiłam gości do pokoju zajmując miejsce koło Liama i koło pustego talerza, który miał być dla Harry'ego.
Po zjedzeniu kolacji wszyscy rzuciliśmy się na prezenty. Zayn wcielił się w rolę mikołaja i roznosił prezenty zgromadzonym na środku salonu. Każdy był niezmiernie zadowolony. Wiedziałam że ich ucieszę. Ja też byłam bardzo szczęśliwa. Od El dostałam śliczną pudrowo rózową sukienkę, od Perrie szpilki pasujące do niej idealnie, od Zayna dostałam torbę, którą chciałam mieć już od jakiegoś czasu ale nigdzie już ich nie było, od Nialla iPoda, od Liama wielkie zdjęcie nas wszystkich oprawione w ramkę, od Louisa kolczyki i wisiorek do kompletu. Zostało tylko te wielkie pudło które było od Hazzy.
Podeszłam do choinki i poczęłam rozwiązywać wstążki i rozrywać papier. Gdy dogrzebałam się do wnętrza otworzyłam pudełko z którego niespodziewanie wyskoczył ... Harry! Odskoczyłam do tyłu z piskiem.Idiota jeden wystraszył mnie!Mimo to po chwili zaczęłam się śmiać. Takich prezentów nie dostaje się co dzień.
-Suprise!- krzyknął na cały głos łapiąc mnie w ramiona. Objęłam go ramionami i dałam mu się podnieść.
- Jak mogłeś!- zaczęłam kiedy już mnie postawił.- Został w Nowym Jorku!
-No słonko. Nie gniewaj się, ale...
- Ale co?!
-Powiedziałaś, że wszystkim czego chcesz na święta jestem ja. Więc chciałem spełnić twoje marzenie.- zaczął z miną zbitego psiaka.
-Awww.- rozległ się głos przyjaciół za naszymi plecami.
- No i jak ja mam się na ciebie złościć, kiedy ty jesteś dla mnie taki cudowny. To najlepszy prezent jaki dostałam. Dziękuję!-powiedziałam przytulając się do niego.
-Kocham cię!- wyszeptał mi do ucha.
-Ja ciebie też!

-Mam pomysł.- powiedział Niall i wziął gitarę ode mnie po czym zaczął grać pierwsze dźwięki znanej nam piosenki. Usiedliśmy w salonie na podłodze i śpiewaliśmy razem na cały głos.
-All I want for Christmas it's you!- zakończyliśmy z Harrym patrząc sobie głęboko w oczy, po czym delikatnie złączyliśmy nasze usta w pocałunku.



niedziela, 2 grudnia 2012

11

Olivia

-Mamo!- krzyknęłam witając się czule z rodzicielką.
Najpierw uścisnęła mnie, potem Julię, która wlekła się z tyłu, przytulona do Harry'ego.
-A to mój słodki Harruś jak sądzę?- zapytała zdziwiona czochrając loki braciszka, po czym przyciągnęła go do siebie.- Chłopcze jesteś jeszcze śliczniejszy niż dziesięć lat temu.- dodała targając go za policzki.
- Dziesięć lat temu mówiłaś, że nie można być śliczniejszym!- oburzył się loczek i założył ręce na klatkę piersiową.- Ale skoro udało mi się pobić tak wysoką skalę, nie obrażę się za to, że oszukiwano mnie w dzieciństwie.
Wszyscy roześmieli się w głos. Nawet Julia, która wyraźnie cierpiała.
- Tak w ogóle ciociu to są moi przyjaciele, którzy są specami od demoralizacji nieletnich, także gdyby co to na nich.- powiedział do mamy Harry. Wskazał Kolejno na Zayna, Lou i Niallera, którego przedstawił jako ,,pyszczka mojej kochanej siostrzyczki". Mama ciepło uścisnęła każdego z nich.Harry posadził mamę na kanapie, przyniósł ciastka i herbatę z miodem, dokładnie tak jak lubiła. Chyba chciał zatrzymać nas jak najdłużej. Szkoda, że wakacje za chwilę się skończą, to wszystko minie, wydarzyło się całkiem sporo, chociaż jak na mojego brata, i tak za mało.
- Dobrze słoneczka, czas na nas.- powiedziała kończąc herbatę.- Wiem, Harry, że nie chcesz się rozstawać z dziewczynkami, ale spokojnie, ustaliłam z Anne, że święta spędzicie razem. A poza tym... Obiecałam ojcu, że będę za dwie godziny. Tata i Russ* na pewno się martwią.

Łzy stanęły mi w oczach, kiedy wpadłam w objęcia Zayna, potem Louisa, następnie Harry'ego, za którym będę cholernie tęskniła. Na końcu był Niall. Mój kochany mocno przyciągnął mnie do siebie i wtulił głowę w mój obojczyk. Objęłam rękoma jego głowę mocniej przylegając do jego ciała. Usłyszałam, że płacze. Ja sama płakałam.
-Będę pisać, dzwonić, codziennie, kilka razy dziennie, obiecuję.- powiedziałam odsuwając go od siebie , po czym otarłam łzy z jego policzków.- Kocham Cię Niall.
-Ja ciebie bardziej - wyszeptał łapiąc moje policzki w dłonie a następnie obdarował moje usta czułym pocałunkiem.- Mam coś jeszcze dla ciebie.- powiedział chwytając mnie entuzjastycznie za dłonie. Po czym zwrócił się do mamy.- Trzy minutki?- mama kiwnęła głową na co Irlandczyk uśmiechnął się szczerze i poprowadził mnie do salonu, sadzając na oparciu fotela. Do rąk wziął gitarę i zagrał pierwsze akordy. Patrzyłam zdezorientowana na otoczenie. Julia ściskała Louisa i Zayna, a z tyłu obejmował ją Harry. Mama stała przy nich, ale wzrok miała zwrócony w naszą stronę, w jej oczach widziałam radość.
Z transu wyrwał mnie głos anioła, Tak. Niall zaczął śpiewać.


 *Can't believe your packin your bags
Tryin so hard not to cry
Had the best time and now its the worst time
But we have to say goodbye
Don't promise that you're gonna write
Don't promise that you'll call
Just promise that you won't forget we had it all
 Cause you were mine for the Summer
Now we know its nearly over
Feels like snow in September
But I always will remember
You were my Summer love
You always will be my Summer love
 Wish that we could be alone now
If we could find some place to hide
Make the last time just like the first time
Push a button and rewind
Don't say the word that's on your lips
Don't look at me that way
Just promise you'll remember
When the tide is grey
 Cause you were mine for the Summer
Now we know its nearly over
Feels like snow in September
But I always will remember
You were my Summer love
You always will be my Summer love:
So please don't make this any harder
We can't take this any farther
And I know there's nothin that I wanna change, change
 Cause you were mine for the Summer
Now we know its nearly over
Feels like snow in September
But I always will remember
You were my Summer love
You always will be my Summer love.

- you always will by my Summer Love- zakończył ze łzami w oczach. Wstałam i rzuciłam się na niego, płacząc jeszcze głośniej.- Mam jeszcze coś.- dodał po czym wyjął z kieszeni pudełko. Otworzył je a w środku zobaczyłam wisiorek w kształcie serca. Wzięłam go do ręki i obróciłam. z tyłu wygrawerowane były słowa ,, I Love You. Niall"
-Kochanie...
-Nic nie mów. Chcę, żebyś pamiętała o mnie.- powiedział po czym założył mi go na szyję.
-Nie myśl, ze zapomnę.- dodałam i jeszcze raz wpiłam się w usta chłopaka. Wiedziałam, że zwlekanie nic nie da, więc odsunęłam go od siebie, spojrzałam w jego lazurowe oczy i cmoknęłam go w policzek. Otarliśmy łzy. Musieliśmy być silni. W końcu Niall będzie wpadał do mnie, jak często się da.
Mój Skarbek podszedł do Juli i wyściskał ją mocno. Wyszeptał jej coś do ucha po czym oboje się uśmiechnęli. Niall pożegnał się z moją mamą w czasie gdy Julka żegnała się z chłopakami.

Wzięłyśmy walizki za rączki i ruszyłyśmy w stronę samochodu. Zapakowałyśmy walizki do bagażnika, i odwróciłyśmy się aby spojrzeć jeszcze raz na tą czwórkę idiotów. Jednak Julce brakowało JEGO. Pomachała chłopakom uśmiechając się jak zawsze...

To był koniec naszych wakacji.
Ale z pewnością początek czegoś nowego.

       
 

Liam

Prawa, lewa, iść, oddychać... Prawa, lewa, prawa, lewa. Ciekawe czy zdążę. Mam taką nadzieję. Miały odjeżdżać o 7 a znając Stylesa wcisnął jeszcze cioci kawę i ciasto... Może zdążę.
Prawa, lewa, prawa, lewa.
Tak ! Udało się. Stała i machała do chłopaków. Uśmiechała się, ale na jej twarzy widziałem wyraźny smutek. Pewnie dlatego, że odjeżdża. A nie dlatego, że.... O Nie! Wsiada do samochodu.
-JULIA! - kurwa! co ja zrobiłem?! Jej oczy od razu skierowały się w moją stronę. Wytrzeszczyła je na mnie jakby kosmitę zobaczyła < bo to nietypowy widok - spocony chłopak z bukietem kremowych róż w rękach, który biegnie jak idiota, żeby zdążyć przeprosić ukochaną , co nie?> i jak gdyby nigdy nic znów chciała wsiąść do auta matki.- JULKA PROSZĘ !
Tym razem stanęła przed drzwiami samochodu i pokazała mamie, że jeszcze chwilę. Dobiegłem do niej w pięć sekund i stanąłem z nią twarzą w twarz. Widziałem, że ma ochotę parsknąć śmiechem  ale się powstrzymywała. Nie no spoko, ja tu się staram a ona się śmieje.
-Co?! - zapytała oschle patrząc na mnie.
- To się tak nie skończy, ja na to nie pozwolę! Ja cię zbyt mocno kocham, żeby tak po prostu dać ci odjechać, chwilę po naszej kłótni. Będzie co ma być, będę przyjeżdżał, dzwonił, a jeśli będzie potrzeba przeniosę się do Sheffield i zamieszkam gdzieś koło ciebie. KOCHAM CIĘ SKARBIE! - powiedziałem szybko ale z uczuciem. - I przepraszam za to co mówiłem o tej zabawie uczuciami i w ogóle. Ale zrozum, stracić z dnia na dzień coś na co się czekało 19 lat, to boli i moja reakcja była poparta tylko moją bezgraniczną miłością i.... i.... I po prostu...- dałem jej kwiaty i patrzyłem jaką śmieszną minę miała.
- Ja nie wiem ci powiedzieć bo... - nie chciałem chyba jej słuchać. Wziąłem po prostu jej policzki w dłonie i pocałowałem ją prosto w te malinowe usta. Szybko oddała pocałunek. Oderwałem się od niej i oparłem się czołem o jej czoło.
-Kocham cię.- wyszeptałem jej.- Kocham cię, Kocham Cię, Kocham Cię...
- Ja też cię kocham.- odpowiedziała również cichutko. Cmoknąłem ją w usta.
- Jesteś moja, kocham cię i nie zapominaj o tym nawet, gdy nie ma mnie przy tobie. Ale pamiętaj wystarczy jeden telefon i za dwie godziny po nim jestem koło ciebie.
Uśmiechnęła się słodko po czym cmoknęła mnie w policzek i wtuliła się w moje ramiona, które od razu oplotły ją jak diabelskie sidła.
-Będę strasznie za tobą tęsknić.- wyszeptała. Tak jakby to miało być tylko moje. Każde jej słowo.
- Wiem, ale i tak ja będę tęsknić mocniej.
-Mhm.- mama Julki chrząknęła znacząco z samochodu.
-Muszę...
-Wiem. Kocham cię. - powiedziałem ostatni raz całując ją delikatnie.
-Kocham cię.

Wsiadła. Zamknęła za sobą drzwi. I chwilę później zniknęła za rogiem. Jak piękny sen. Tylko filmiki, smak jej ust na moich utwierdzały mnie w przekonaniu, że ona nie jest tylko snem.
- Dziękuję stary.- powiedział Hazza podchodząc do mnie.
- Za co?
- Że nie zmarnowałeś tych 30 min, które załatwiłem zatrzymując ciocię.
Roześmiałem się przytulając Harry'ego.
-Kocham Cię bracie.
- Ale ja ciebie mocniej.- odgryzł się lokers. Puknąłem go w ramie po czym objęliśmy się w pasie jak ,,zakochańce" i ruszyliśmy w stronę reszty, którzy już ledwo powstrzymywali śmiech.
- Lirry Forever- powiedział Niall.
-Haha. Męski wieczór?- zapytałem.
-Pizza, piwko i... Komedie romantyczne?- dodał Harry.
-Tak!- krzyknęliśmy na raz.


,,You always will be mine Summer Love"


Hej hej hej.! Powracam z nowym rozdziałem.
Jest mi strasznie przykro, że nie ma żadnych komentów pod postami..:<
Mam nadzieję, że to się zmieni bo na prawde to motywuje do pisania- szczere opinnie innych.
12 może troche szybciej niż 11. I kolejny One Shot sie szykuje w mojej główce.
Także Hope You Enjoy i do nast. <3
Loffka Was . Yours Ola. xx









sobota, 24 listopada 2012

A jednak fanka może być dziewczyną swojego idola*.*

Hejka skarbeńki. Mam dla was świeżutkiego imagina, napisanego przez moją kochaną Andżelikę ♥
Tak mi się spodobał, że postanowiłam go wstawić.
Liczę na waszą szczerą opinię w komach.

Hope you enjoy.



WAKACJE
- 1 Lipca i długo oczekiwany koncert One Direction w Polsce.
Oprócz tego że na dworze panował ogromny upał , temperatura rosła wraz z emocjami dzisiejszego wydarzenia :).
Od bardzo dawna jesteś fanką 1D , śledzisz ich kroki już od X Factor.
Twój pokój jest obwieszony plakatami i wszystkim innym co z nimi związane.

Koncert miał się zacząć o 19:00 na Ergo Arenie w Warszawie.  Przewidziany czas koncertu to 3 godzinki a potem podpisywanie płyt.
Nie spałaś całą poprzednią noc , ale nie było widać po Tobie zmęczenia. Uśmiech nie
schodził z twej mordeczki :).
Od białego rana szykowałaś się starając wyglądać jak najlepiej. Ubrałaś miętowe
krótkie spodenki które idealnie współgrały z białą koszulką z napisem 1D, białymi conversami za kostkę i luźnym kokiem w który była wplątana jasno różowa bandamka. Zrobiłaś sobie na oczach delikatne kreski a na twarz nałożyłaś delikatny makijaż,gdzie wyostrzyłaś lekko różem kości policzkowe. Na godz.18:00 umówiłaś się ze swoja
koleżanką, która również wybierała się na koncert :).Po drodze kupiłyście sobie picie bo
przewidywałyście duuuże zmęczenie.Tłukłyście się tramwajami, potem metrem i na końcu taxi.
Wylądowałyście na miejscu i KAPLICA ! tłum ludzi , obcokrajowcy , inne języki ,
inne kolory skóry .Wszyscy zjechali się w jednym celu ONI , piątka niesamowitych ludzi
o cudownych głosach i wyglądzie.Pokazałyście przy kasie bilety ,i wejściówki na podpisywanie płyt -duużo Cie to kosztowało , zbierałaś kasę okrągły rok !
Ale było naprawdę naprawdę warto.;D Hala była wyłożona czarna matą na której znajdowały się
sektory.Miejsca miałyście w 2 sektorze  skąd był świetny a nawet fantastyczny widok !Wejście było niesamowite , chłopcy wyłonili się z kłębów sztucznego dymu i zaczęli
śpiewać swój klasyk "What makes you beautiful" rozkręciło całą zabawę. Wyglądali świetnie
jeszcze lepiej niż w telewizji czy na zdjęciach .Ich anielskie głosy rozpłynęły się jak
woda po twoim ciele i wprawiły w lekki stan którego nie mogłaś opisać .
Ale gdy zaczęto śpiewać "More than this" zaczęłaś delikatnie popłakiwać tak aby nikt
tego nie widział , a już zwłaszcza chłopcy. Ale "Moments" wywołało dodatkowe
i niedopompowania łzy, których nie dało się powstrzymać.Najzwyczajniej w świecie się
wzruszyłaś , dziękowałaś bogu za ten dzień który z pewnością zapamiętasz do końca
swoich dni . W trakcie koncertu było zadawanie pytań chłopcom i taniec Louisa do
znanego całemu światu kawałka "Gangam Style". Było naprawdę śmiesznie.
No ale czas leciał i doszedł do końca całej zabawy :C Chłopcy na koniec powiedzieli
po Polsku "KOCHAMY POLSKIE DZIEWCZYNY" to było takie słodkie usłyszeć to z ich usteczek .
I odeszli na podpisywanie płyt .Ochroniarz przekierował was w odpowiedni korytarz
na pewną halę na której znajdowali się Niall , Harry , Louis , Zayn i Liam .Rozmawiali
Siedzieli przy długim stole i rozmawiali pomiędzy sobą..No ale w końcu zaczęło się
zamieszanie związane z podpisami .Stałaś pokornie w kolejce czekając na swoją kolej.
Gdy przyszło na Ciebie doszłaś do chłopców po autografy .Najpierw do Nialla
potem do Harrego,Louisa , Zayna i na końcu do Liama .To on podobał Ci się najbardziej, więc
miałaś takiego stresa jak nigdy przedtem. Speszyłaś się a twoje blade policzki nabrały
kolorków.
Liam- Dla kogo autograf? -zapytał nawet nie patrząc na Ciebie.
Ty-Dla [T.I] -odpowiedziałaś nieśmiałym i cienkim głosikiem.
Wtedy chłopak uniósł głowę lądując wzrokiem w twoich oczach . Nie wiedziałaś co się dzieje.
Te oczy to spojrzenie i to duszne powietrze wiszące nad wami, zatykające gardła .
Liam uśmiechnął się puszczając Ci oczko.Podpisał autograf i wręczył Ci w dłoń delikatnie
jej przy tym dotykając .Zabrałaś autograf nie patrząc na podpis. Spojrzałaś po raz ostatni
na chłopców i z łezka w oku wyszłaś z budynku. Na zewnątrz zaczęłaś dotykać kartki i czytać
mozaiki chłopców.Było już ciemno ale światło dawały latarnie które mijałaś na ulicy .
jednak zauważyłaś na kartce jakiś dziwny ciąg cyferek . podeszłaś do latarni i
zauważyłaś coś jeszcze , cyferki znajdowały się pod autografem Liama a pod nimi
Napis który nie był częścią autografu "Jestem w Polsce jeszcze 4 dni zadzwoń jak chcesz "
Dodatkowo napisał na kartce "Dla ślicznej [T.I] która popłakiwała na moim koncercie" O matko ! to nie możliwe -doczytywałaś się i doczytywałaś .
Na drugi dzień , myślałaś czy zadzwonić czy nie , zadzwonisz czy nie i tak w kółko ,
Ale pomyślałaś że to przecież twoje marzenie , jeżeli ma się okazję je spełnić
to trzeba je realizować . Chwyciłaś za telefon i wpisałaś numer. Wciśnięcie zielonej
słuchawki dużo Cie kosztowało ... ale się odważyłaś . Był sygnał ..
ale nikt nie odbierał . Rozłączyłaś się i położyłaś na łóżku .
Leżałaś tak dobre 2 godz. Telefon nie dzwonił. Postanowiłaś przejść się na spacer .
Wyszłaś na spacer , kupiłaś sobie lody , usiadłaś na ławce i zapominałaś choć na chwilę
o telefonie . Ale dziwnym trafem telefon zadzwonił. Myślałaś że to mama z informacją o
obiedzie .Ale na ekranie widniał obcy numer . którego nie miałaś jeszcze zapisanego
w kontaktach .Odebrałaś
Liam- Hej , czy to [T.I] której wręczyłem wyjątkowy autograf ?-zamurowało Cię , opuściłaś loda z wrażenia i odpowiedziałaś:
Ty-Tak , tak , ale , tak jak to ? dlaczego miałam zadzwonić?
Liam -Może się spotkamy? i lepiej poznamy ? co o tym myślisz hę?
Ty- Emm , no chyba mogę się na to zgodzić
Lima-To kiedy ? gdzie? O której?
Ty-To może w parku naprzeciwko hali w której był wczoraj koncert ? O godz. 16:00?
Liam -No dobrze mi pasuje . Będę punktualnie .
Na miejsce dotarłaś troszkę wcześniej , tak aby się nie spóźnić . Po 5 min. z czarnego samochodu wyszedł Liam.Odraz zauważył Cię siedząca na ławce.Podszedł i przywitał po czym pocałował twój policzek co Cię zdziwiło. Z początku nie wiedzieliście o czym rozmawiać i zapadła niezręczna cisza.
Po pewnym czasie chcieliście obydwoje powiedzieć w tym samym czasie. Zaczęliście się śmiać i Liam kazał mówić Ci pierwszej jak na dżentelmena przystało.
Ty- dlaczego dałeś mi swój nr. i kazałeś zadzwonić?
Liam popatrzył Ci w oczy.
Liam- Nie wiem ? ale powiem to otwarcie , chyba się w Tobie zakochałem.
zamurowało Cię .. nie wiedziałaś co powiedzieć.
Liam-[T.I] przepraszam , nie powinienem , to głupie wiem , ale jestem bardzo otwarty
i szczery . Po prostu od wczoraj nie mogę przestać o Tobie myśleć , nie mogę się skupić
ciągle słyszę twój cieniutki głoski i te oczy .. przepraszam że o to zapytam ale eee
WIERZYSZ W MIŁOŚĆ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA? BO JA ZACZĄŁEM .
Siedziałaś chwile w bez ruchu , ale Liam co chwile powtarzał abyś coś powiedziała.
Aby rozluźnić atmosferę powiedziałaś "COŚ" Za czeliście się śmiać , jednak Liam nalegał abyś odpowiedziała czy wierzysz?
Spojrzałaś mu głęboko w oczy i przeszyłaś go wzrokiem mówiąc
Ty -Wieżę , od tej chwili wieżę ..;)
Oboje spuściliście głowy w dół z lekkiego i niewytłumaczalnego wstydu . Po chwili Liam się do Ciebie przybliżył i mocno się wtulił w twoją luźną, pachnącą bluzkę . Odwzajemniłaś przytulska , ale dla niego było to za mało. Przybliżył się do Ciebie jeszcze bardziej , wasze oczy były bardzo blisko ,
dotykaliście się nosami , a wasze usta stały się jednością .Trwaliście w tym stanie
jeszcze dłuższa chwilę , ale ostatecznie przerwali wam fotoreporterzy którzy robili zdj.
Schowałaś szybko twarz w dłonie tak aby nie było widać twojej twarzy .
Liam to zauważył i zapytał co Ty robisz?!
Odpowiedziałaś niewyraźnym głosem
Ty-chowam się tak aby nie widzieli mojej twarzy. Będziesz miał problemy przeze mnie.
Liam zaczął się śmiać i kazał Ci pokazać twarz . Nie chciałaś ponieważ wiedziałaś
że będą pisać w gazetach w internecie o Tobie i Liamie , przewidziałaś też te wszystkie
pytania zadawane Liamowi podczas wywiadów, chciałaś mu tego zaoszczędzić . Ale paparazzi
nadal robili zdjęcia. W pewnym momencie Liam szarpnął twoje ręce co w efekcie ujawniło
twoją twarz . Wtedy jeden z dziennikarzy podszedł do Liama z Kamerą pytając
Dz- Liam , czy to twoja nowa dziewczyna? Jak się nazywa ? Od kiedy jesteście razem ,?
kochasz ją??
Liam spojrzał na Ciebie roześmianym wzrokiem , po czym skierował się do kamery mówiąc .
Liam- Tak , ma na imię [T.I] , zakochałem się w niej jak wariat na podpisywaniu płyt, i jeżeli się tylko zgodzi , będzie moją dziewczyna . Dzięki niej wieżę w miłość . Porwała mnie swoim spojrzeniem i nie potrafię się od niego uwolnić .
Chłopak spojrzał na Ciebie pytająco .. Nie odpowiedziałaś .Kiwnęłaś tylko głową na TAK .
Nie zdawałaś sobie jeszcze wtedy sprawy jak będzie to wszystko wyglądało.. byłaś zakochana i działałaś pod wpływem ogromnych emocji..
Liam wstał z ławki , chwycił twoją dłoń i poszliście w stronę czarnego samochodu który
na was czekał. Pojechaliście do hotelu , zapoznałaś się lepiej z resztą zespołu,
zjedliście razem obiad w jednym z wynajętych apartamentów przy czym zapoznaliście się
lepiej . Każdy po kolei był tobą zachwycony , przypadłaś im do gustu.


Od tamtej pory , choć dzieliły was setki kilometrów i olbrzymi ocean , pozostaliście w
stałym kontakcie , Liam czekał na Ciebie 2 lata . Przez ten czas nie był w innym związku
z inna dziewczyna .Jego miłość nie zgasła. Przyjeżdżał na wakacje , codziennie dzwonił,
poznał twoich rodziców którzy go bardzo polubili . A gdy miałaś już swoje upragnione
18 lat. wyjechałaś z Liamem do Londynu . Od tamtej pory jesteście zawsze razem .
Do Polski przylatujesz tylko na wakacje ale nie całe , trzymają Cię tylko tam rodzice,
którzy tęsknią za swoja mała córeczką . Kochacie się jak nikt inny , a wasza miłość
wydaje się nigdy nie zgasnąć .
KONIEC.
+A jednak fanka może być dziewczyną swojego idola ! Hah! ;D;D

piątek, 2 listopada 2012

10.( +18 )

Julia
Tego po Liamie bym się nie spodziewała. Tej dzikości, namiętności, bezpośredniości. Jego usta, które sprawiły, że wymiękłam, ale nie poddałam się temu, oddałam każdą pieszczotę, każdy pocałunek.
Schodził z pocałunkami coraz niżej, całował mnie po szyi, obojczykach, dekolcie. Wracał do ust, znów zabierając mi dech w piersi. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Wiedziałam ze tego chce. Obrócił mnie stanowczo po czym rzucił na łózko. Działałam pod wpływem emocji. Zerwałam z niego koszulkę pokazując moje prawdziwe oblicze.Z moimi rzeczami postąpił dokładnie tak jak ja z jego- rozerwał je. Ściągnął moje spodnie i leżałam przed nim w samej bieliźnie. Wrócił do pocałunków. Powoli i z wyczuciem całował mnie po dekolcie i brzuchu. Jedną ręką ,jeszcze przez stanik, masował moje piersi a druga pieścił moje uda. Powoli doprowadzał mnie do szaleństwa. Chciałam go trochę ośmielić wiec zaczęłam cicho mruczeć i jęczeć. Udało się. Li szybko wrócił do całowania mnie w usta a jego ręce pozbyły się stanika, chwile potem na podłodze znalazły się moje majtki. I oto leżałam przed nim odziana w strój Ewy. Liam oderwał się ode mnie, przejechać wzrokiem po moim ciele i delikatnie zagryzł wargę. Znów powolutku zaczął się do mnie przybliżać. Jego cieple usta dotknęły moich piersi. Zaczął  delikatnie przygryzać moje sutki co sprawiło ze stały się twarde. Ha.. Ale mi nie tego było potrzeba. I on o tym dobrze wiedział. Spojrzał mi w przepełnione porządnieniem oczy i zszedł z ustami na moja kobiecość. Wszedł we mnie językiem i zaczął nim szybko  poruszać, po chwili wyjął język i zastąpił go palcami, najpierw dwoma potem trzema aż w końcu miałam w sobie cala dłoń. Jęknęłam głośno. Okey powoli ogarniało mnie uczucie spełnienia ale nie takiego jakiego oczekiwałam
-Moja kolej kotku! - szepnęłam zamieniając się miejscami z chłopakiem. Całowałam namiętnie jego usta ale rękoma ściągałam jego spodnie. Przez bokserki zauważyłam lekkie uwypuklenie, uśmiechnęłam się po czym pozbyłam się jego bielizny. Jednak tego bym się nie spodziewała. Liam szybko wstał z łóżka chwycił spodnie i ruszył w stronę drzwi do łazienki
- Skarbie, coś nie tak?- zapytałam ukochanego ubierając jego koszulkę. Chyba niepotrzebnie narobiłam sobie nadzieję na cokolwiek. Stanął tyłem do mnie i ubrał spodnie, po czym odwrócił się przodem do mnie. - Mnie możesz powiedzieć.- ośmieliłam  go podchodząc i łapiąc jego dłoń.
- Bo ja... jaaaa.... Ja się wstydzę. Wstydzę się swojego ciała. Jestem gruby, niekształtny i ..... mam małego.- spojrzałam na niego i po prostu nie mogłam pohamować śmiechu więc  zaczęłam się śmiać.- Bawi cię to? Świetnie po prostu genialnie !- krzyknął i już chciał wyjść z pokoju kiedy chwyciłam go za rękę i z całej siły obróciłam w swoją stronę. Przyparłam go do ściany i ujęłam jego policzki w dłonie.
- Posłuchaj mnie kotku. Jesteś idealny. W każdym calu. Uwierz mi wiem co mówię, przed chwilą co nie co widziałam.- powiedziałam mu cichutko patrząc prosto w oczy.- Nie wiem czemu myślisz, że jest inaczej. Jesteś idealny.- powtórzyłam po czym delikatnie dotknęłam jego ust swoimi. Chwilę potem zaczęłam go namiętnie całować. Oddawał pocałunki więc zaczęłam jeździć ręką po jego klacie a drugą zjechałam w dół, aż do spodni, powoli odpięłam zamek i pozbawiłam chłopaka ubrania. Nie protestował. Dotknęłam ręką jego gotowego już kolegi. Powoli zaczęłam go ściskać i jeździć ręką w górę i w dół. Usłyszałam jęk rozkoszy. Nakręciło mnie to do dalszej pracy. Uklękłam przed nim, wzięłam jego kolegę do buzi i językiem zaczęłam jeździć w około główki jego członka. Czułam jak uginają się pod nim kolana więc przyspieszyłam ruchy głową. Liam złapał mnie za głowę żeby jeszcze bardziej przyspieszyć.
-Kotku...Aaaa.- krzyknął.- Zaraz dojdę !
-Wytrzymaj mięczaku!- powiedziałam po czym wstałam i wpiłam się w usta chłopaka.-Pragnę cię!- wyszeptałam mu do ust. Uśmiechnął się zadziornie, po czym posadził mnie na szafkę przy drzwiach od łazienki, rozchylił moje nogi i bez zapowiedzi wszedł we mnie. Poczułam ból, ale przyjemny. Wtuliłam się w jego obojczyk a on zaczął się we mnie poruszać, bardzo powoli katując mnie wręcz. Czułam go w sobie. Za każdym razem kiedy powoli uderzał o mój punkt G.
- O kurwa Liam!!!- krzyknęłam wbijając paznokcie w jego plecy.- Jeżeli zaraz nie włączysz maksymalnych obrotów to cie zamorduje!
Jak na zawołanie chłopak przyspieszył. Teraz dopiero zrozumiałam co to jest prawdziwa przyjemność. Jego ruchy były płynne i bardzo szybkie. Zaczęłam jęczeć z rozkoszy.
- Krzycz moje imię!- szepnął mi do ucha i ścisnął moje pośladki, po czym zaczął poruszać się jeszcze szybciej.
- Liam !!!- krzyknęłam nie mogąc się powstrzymać. - Zaraz dojdę !
- Czekaj na mnie!- powiedział.
- Nie dam rady!- chłopak przyspieszył jeszcze bardziej. Jęczałam, mruczałam nakręcając go tym jeszcze bardziej.
- Na trzy. Raz, dwa TRZY!- w tym momencie doszliśmy. Nasze płyny połączyły się ze sobą. - Nie wiem jak ty, ale mnie jeszcze nie dosyć.- szepnął mi do ucha.
- Mnie też.- powiedziałam wpijając się w usta chłopaka. Liam objął mnie mocniej i skierował nas w stronę łóżka. Rzucił mnie na nie nie przestając mnie całować. Położył się na mnie. Obróciłam nas, tak, że teraz ja byłam na górze. Usiadłam na nim okrakiem i pozwoliłam mu wejść w siebie. Tym razem nie bolało. Liam zaczął się poruszać, a ja żeby poczuć go jeszcze bardziej zaczęłam poruszać biodrami. Chłopak ściągnął ze mnie swoją koszulkę, o której zupełnie zapomniałam, i złapał mnie za biodra. Kciukami natrafił na dołeczki w plecach. Uśmiechnął się przyciągając mnie do siebie. Nie przestając się poruszać we mnie pocałował mnie delikatnie i subtelnie. Obróciliśmy się tak, że teraz Liam był nade mną. Przyspieszył a ja wbiłam w jego plecy paznokcie. Pewnie jutro będzie miał tu krwawe rany, ale nie dbałam o to. Poruszał się jeszcze szybciej niż chwilę temu na szafce. Zastanawiało mnie to jak można mieć taki obrót.! Jęczałam mu do ucha, i nakręcałam go jeszcze bardziej. Tym razem musieliśmy czekać ponad dwadzieścia minut żeby dojść. Ale i tym razem poczułam spełnienie.
***
Zrobiliśmy to wieeeele razy. Tyle, że przestałam liczyć. Zmienialiśmy pozycje, krzyczeliśmy swoje imiona, okazywaliśmy sobie swoją miłość nie tylko poprzez seks ale i poprzez gesty- pieszczenie policzków, pocałunki, uśmiechy.
Liam dalej był we mnie, ale nie poruszał się. Leżał na mnie obejmując mnie czule.
-Kocham cię Julia. - szepnął mi do ucha
-Wiesz, że mówiąc to oddajesz mi się? Teraz należysz tylko do mnie. Musisz być ze mną szczery, wierny, być tylko dla mnie. Wiesz o tym?
-Kocham Cię.- powtórzył cichutko całując mnie w policzek. Ten gest mógł być chyba potwierdzeniem.
- Ja też cię kocham Liam. -powiedziałam przybliżając nasze ciała do siebie. Liam wyszedł ze mnie i obróciwszy mnie pocałował w usta, czule i namiętnie. Czułam w tym pocałunku uczucia jakich nigdy nikt mi nie przekazał.
Znów pojawiło się poczucie ekstazy. Znów go zapragnęłam, więc przejęłam inicjatywę. Pogłębiłam pocałunek, przygryzałam wargę chłopaka. Zrozumiał o co mi chodzi więc od razu, bez zbędnego gadania i gry wstępnej wszedł we mnie, po raz setny dziś. Nasze ciała idealnie do siebie pasowały, nasze nierówne oddechy łączyły się tworząc magiczną atmosferę, a odgłos przyspieszonych uderzeń serc unosił się po całym pokoju. Był dla mnie a ja dla niego. Chciałam go mieć na zawsze. Wtedy. I teraz. A jednak.

Liam

Postawiłem na tacy ze śniadaniem kamerę nacisnąłem przycisk REC i ruszyłem schodami na górę. Chciałem godnie powitać moją księżniczkę. Wczoraj dała mi tyle uczucia i miłości. Powiedziała że mnie kocha. Ja też ją kochałem. Szczerze i całym sercem.
Stanąłem przed drzwiami pokoju i pchnąłem je delikatnie nogą. Podszedłem powoli do łóżka, postawiłem tacę na szafce nocnej, wziąłem do ręki kamerę i skierowałem ją na moją ukochaną. Złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek.
-Dzień dobry kochanie. - szepnąłem. Uśmiechnęła się po czym otworzyła oczy. - Mam dla ciebie niespodziankę.- dodałem wskazując na tacę ze śniadaniem
- Zawsze będziesz mnie witał z kamerą?- zapytała rozbawiona.
-Tak. Chcę mieć upamiętnioną każdą chwilę z tobą.
-Jak chcesz. Ale prędzej czy później pęknie jej obiektyw przed oglądanie mnie o poranku. -powiedziała biorąc tacę na kolana. Cmoknąłem ją w policzek.
-Wyglądasz pięknie. - zarumieniła się.
- Zjesz ze mną?
- Jasne że tak! - powiedziałem siadając na przeciw niej. Ustawiłem kamerę prosto na nią.
Przez całe śniadanie zadawaliśmy sobie pytania o swoją przeszłość. Chcieliśmy się poznać.
- Nakarmię cię, ok?- zapytałem
- Okey.- uśmiechnęła się czule. Wziąłem na łyżkę trochę nutelli, którą przyniosłem i skierowałem ją w stronę dziewczyny. Niestety nie trafiłem do jej buzi w efekcie czego umazałem jej nos.
Spojrzałem na nią rozbawiony. Jej mina była po prostu genialna. Założyła ręce na piersi żeby pokazać swoje rozdrażnienie.
-Przepraszam kotku!- powiedziałem rozbawiony na maksa. Zbliżyłem się do niej i cmoknąłem ją w nos zbierając Nutellę z jej noska.- Od razu lepiej.
- Nie karm mnie więcej proszę cię. - powiedziała smarując sobie gofra czekoladowym kremem i bitą śmietaną.
- Nie ma sprawy.  - powiedziałem cmokając ją w usta. Ale powinienem wiedzieć, że Julia się zrekompensuje. Kiedy się od niej odsunąłem wyciągnęła rękę i trafiła mnie gofrem w twarz.
- Tak, mogłem to przewidzieć.
Usiadłem koło niej tak, żeby kamera objęła nas oboje.
- Tak wychodzi kiedy nabroję. Julia zawsze się zrekompensuje.
- Ale i tak mnie kochasz prawda?- zapytała patrząc tymi niebieskimi oczami prosto w moje.
-Nie wątp w to. - powiedziałem składając na jej ustach pocałunek.
-Mmm aleś ty słodki!- powiedziała oblizując usta.
-Cieszę się, że jesteśmy razem. Już na zawsze.-powiedziałem chcąc ją pocałować jednak ona odsunęła się.
Wzięła kamerkę do ręki i ją wyłączyła.
- Bo właśnie....- chciała coś powiedzieć, ale nie do końca wiedziała jak.
- Co? - zapytałem. - CO BO WŁAŚNIE!?
- Liam uspokój się kochanie. Bo ja z Olivią przyjechałyśmy tu tylko na dwa tygodnie.- powiedziała wyraźnie zasmucona.
- To znaczy, że...
- Dziś wieczorem przyjedzie po nas mama. - powiedziała cicho.- Wracamy do Sheffield.
- Chyba sobie ze mnie żartujesz!!!- krzyknąłem nie mogłem opanować emocji.- Dlaczego mówisz mi to dopiero teraz?!
- Liam chciałam ci powiedzieć, ale nie wiedziałam jak. Poza tym przez trzy dni, od kiedy jesteśmy razem nie miałam kiedy.
- I co? Zostawisz mnie?- zapytałem wstając. Zacząłem chodzić po pokoju.- ZRYWASZ ZE MNĄ?!
- A wierzysz w związki na odległość? To nie wypali. Nie mam wyjścia.
-To tak mnie kochasz co? - zapytałem rozdrażniony i smutny- Fajnie się bawiło naiwnym idiotą, który zakochał się w tobie?
-Liam nie bawiłam się tobą.! Kocham cię bardziej niż cokolwiek innego na ziemi. KOCHAM CIĘ i nie przestanę. - powiedziała ze łzami w oczach.
- Wiesz co? Zapomnij, że było cokolwiek. Potraktuj to tak jak ja. Jak dobrą zabawę i zapomnienie.- powiedziałem wychodząc z pokoju.
-Liam! Liam! Proszę Cię!- krzyczała za mną. Nie wróciłem się chociaż tak bardzo chciałem.
Wkurzony zbiegłem po schodach. Niestety w salonie wpadłem na Harry'ego.
-Wow! Kocie uważaj bo mnie przewrócisz.- powiedział rozbawiony.
-Nie denerwuj mnie Styles.
-Ej, co się stało?- zapytał podnosząc mój podbródek by spojrzeć w moje załzawione oczy.
- Julia ze mną zerwała.- powiedziałem wtulając się w obojczyk chłopaka. Od razu ścisnął moje ramiona a rękoma zaczął przeczesywać włosy.
-Dlaczego? Co się stało.?
-Dziś kończą się jej wakacje. Wraca z Olivią do Sheffield.- powiedziałem zalewając się łzami.
-Kochanie proszę cie nie płacz. Wiedziałeś przecież, że jest tu tylko na dwa tygodnie. Jednak nie traktuj tego tylko jak zabawę, jak wakacyjną miłość, bo myślę, że połączyło was coś więcej.- powiedział.
-Ona mnie tak potraktowała! Zabawiła się ze mną, rozkochała a teraz wyjedzie. Przecież mógłbym do niej przyjeżdżać. Ale ona chce to skończyć.- powiedziałem odrywając się od Harry'ego i siadając na kanapie.
-A może chciała to skończyć, żebyście obydwoje nie cierpieli. W końcu bylibyście daleko od siebie. Tęsknilibyście i cierpieli jeszcze bardziej niż teraz. Może chciała wam tego oszczędzić?- zapytał siadając koło mnie.
- Nie obchodzi mnie to. Wykorzystała mnie i tyle. - normalnie nie gadał bym tego, ale ból po jej stracie był ogromny,- Czuje się jak męska dziwka... Wiesz co idę się przewietrzyć.
Ruszyłem w stronę drzwi, gdzie wpadłem na uśmiechniętego Zayna.
- O, Liam! Stary, ale się stęskniłem.- przytulił mnie. Odwzajemniłem uścisk po czym nie odpowiadając wyminąłem go i wyszedłem z domu. Było chwilę po 13, jednak postanowiłem iść do klubu. Schlać się do nieprzytomności i odejść, żeby nie musieć cierpieć. Może to i dziwne, że przez dwa tygodnie można kogoś pokochać, ale można. Julia jest dla mnie wszystkim. Nie dam bez niej rady.

Zayn

-A tamtemu co?- zapytałem witając się ze Stylesem.
- Dziewczyna go rzuciła.
- Danielle?- zapytałem zdziwiony.
- Nie, jego druga po Danielle dziewczyna.- powiedział. Otworzyłem oczy ze zdziwienia  Jejku nie było mnie raptem miesiąc, ale tyle się pozmieniało.
-Chyba oszczędzę sobie wyjazdów zbyt wiele mnie omija.- powiedziałem zdejmując kurtkę.- Gdzie Niall?
-Z Olivią w pokoju. Pewnie jeszcze śpią.
-Olivia przyjechała?- zapytałem coraz bardziej zdziwiony.
-No. I chodzi z Niallem. - powiedział Harry.
-Koniec z wyjazdami. Muszą mi opowiedzieć wszystko. Idę zajarać, a ty w tym czasie idź obudź Niallera i Olivię, chcę się z nimi przywitać.
- Spoko.
Wyszedłem na taras i wyciągnąłem paczkę fajek. Wyjąłem papierosa, zapaliłem i zaciągnąłem się mocno. Odprężało mnie to.
- Dasz zajarać?- usłyszałem cienki łamiący się damski głos po swojej prawej stronie. Spojrzałem w tą stronę i zobaczyłem nieznaną mi niebieskooką brunetkę, zapłakaną i ubraną w koszulkę Liama.
-Eee jasne.- powiedziałem wyciągając szluga z paczki i dając go dziewczynie. Zaciągnęła się równie mocno jak ja i usiadła na schodkach.- Tak właściwie to kto ty?
- A no tak, gdzie moje maniery. Julia jestem.- powiedziała wstając po czym wyciągnęła do mnie rękę
- Zayn. Miło cię poznać. Ale mam jeszcze jedno pytanie: Co ty tu robisz i kim jesteś?
- Przyjaciółka Olivii, przyjechałam z nią do was.- powiedziała szybko, po czym ponownie zaciągnęła się papierosem.
- Aha okey. Rozumiem coraz więcej.
Zaśmiała się pod nosem.
-Chłopaki opowiedzą ci wszystko jak pojedziemy.
-Wyjeżdżacie dziś?- zapytałem
-Tak.
-Szkoda, że nawet nie mieliśmy okazji spędzić ze sobą chwilę czasu.- powiedziałem uśmiechając się w jej stronę.
-Tak wielka szkoda.- powiedziała odwzajemniając uśmiech. Zaciągnęła się ostatni raz po czym zgasiła fajka.
- Dzięki.
- Nie ma za co. - powiedziałem. Dziewczyna zniknęła za drzwiami tarasu. Dopaliłem szluga i ruszyłem za nią. W salonie nie było nikogo. Postanowiłem, że zjem coś zanim Niall zejdzie łaskawie się przywitać.

Niall

Otworzyłem oczy i pierwsze co zobaczyłem to gały Olivii, które wpatrywały się we mnie zachłannie.
-Dzień dobry słońce.- powiedziała wbijając się pełną namiętnością w moje usta. Zdziwiło mnie to, ale odwzajemniłem całusa.
-Ej czemu całujesz mnie tak, jakby to był nasz ostatni pocałunek?- zapytałem, kiedy oderwała się ode mnie.- Chwila... Ah.. To już dzisiaj tak?
-Niestety tak. -powiedziała siadając. Schyliła głowę a z jej oczu wypłynął potok łez.
- Skarbie nie płacz, proszę cię.- powiedziałem przytulając dziewczynę. - Będę wpadał co weekend, a jak będę miał czas to nawet w tygodniu. Mamy telefony, skype'a. To nie koniec.- powiedziałem.
-Wiem, ale będę cholernie tęskniła.
- Ja też skarbie, ale przecież kochamy się. Przetrwamy to.- powiedziałem po czym pocałowałem dziewczynę w usta z czułością.
-Eheeem.- usłyszałem w drzwiach pokoju głos Stylesa- Nie chcę wam przeszkadzać, biorąc pod uwagę, że dziś taki dzień, ale Zayn przyjechał i chcę się z wami przywitać, a Julia potrzebuje przyjaciółki.
- Co się stało? - zapytała Olivia.
-Julia zerwała z Liamem. Tamten gdzieś poszedł, pewnie sie schlać, a ona schodziła do salonu cała zapłakana.
- No tak, ona nie wierzy w związek na odległość - powiedziała Olivia.- Chodź Niall, przywitamy się z Zaynem. Harry a ty jak możesz idź do Julii, spróbuj z nią porozmawiać.
- Jasne, że mogę.
Wziąłem Olivię za rękę i poszliśmy na dół by przywitać się z Zaynem. W głowie miałem natłok myśli. Olivia wyjeżdża, Julia wyjeżdża, Liam się załamie po kolejnym zerwaniu. Aby nie zrobił nic głupiego. Julia pewnie zerwała z nim, żeby oszczędzić obojgu cierpienia, w końcu nie zawsze mogliby się spotkać. Z zamyślenia wyrwał mnie pisk radości Olivii a chwilę potem ramiona Zayna.

Julia

Nie mogłam postąpić inaczej. Kochałam go ponad wszystko, ale jestem słaba psychicznie i nie wytrzymałabym tego, że nie ma go koło mnie. Tak bardzo zabolały mnie jego słowa, ale lepiej przecierpieć to niż później cierpieć dlatego, że nie możemy być razem 24 h/7. Po moim malutkim pokoiku rozległo się ciche pukanie. Olivia albo Harry.
- Proszę. - powiedziałam i spojrzałam w stronę drzwi. Moim oczom ukazała się lokowata czupryna. Uśmiechnęłam się sztucznie w jego stronę, po czym wróciłam do pakowania ubrań. Mama miała być tu o 19.
-Jak się trzymasz mała? - zapytał mnie swoim zachrypniętym głosem.
-Kiepsko, ale lepsze to niż cierpienie w Sheffield , dlatego,że nie mogę być koło niego.
- Mówiłem mu to.
- A on?- zapytałam przerywając pakowanie.
-Nie chciał słuchać. Ale to dlatego że cię kocha. Im większa miłość tym większe cierpienie po zerwaniu.
-Tak. Wiem to, ale jego słowa mnie zabolały.- powiedziałam siadając na łóżku.
-Jeśli to cię pocieszy, to jego też.
-Kiepskim pocieszycielem jesteś.- powiedziałam do niego. Puknął mnie w ramie- Ale za to jesteś genialnym przyjacielem. Dziękuję.- dodałam po czym wtuliłam się w niego. Wplotłam dłonie w jego loki. Chłopacy mieli rację. To uspokajało. Harry zaczął jeździć rękoma po moich plecach.
- Zawsze możesz na mnie liczyć. Zadzwonisz w środku nocy a przyjadę i pomogę. Nawet jeśli będziesz chciała tylko pobawić się moimi włosami.- zaśmiałam się cicho.
- Dziękuję, jeszcze raz za wszystko.- powiedziałam odrywając się od chłopaka. Miałam mnóstwo roboty. Między innymi musiałam się dopakować a potem jeszcze ubrać i doprowadzić się do porządku.
-A jeśli chodzi o Liama. - powiedział stając w drzwiach. Westchnęłam patrząc w jego stronę.- Zrozumie to. Tylko on łapie trochę wolniej niż wszyscy. Zobaczysz.- mrugnął do mnie po czym zniknął.
Chciałam wierzyć, że tak było. Minęła godzina zanim spakowałam swoje rzeczy. Poszłam do łazienki żeby wziąć prysznic. Potem uczesałam włosy, umalowałam się i ubrałam. Była godzina 16. Postanowiłam iść na dół spędzić z chłopakami jeszcze trochę czasu przed odjazdem. Wzięłam w rękę walizkę i spojrzałam na pokoik. Nie spałam tu długo bo raptem dwa tygodnie, ale polubiłam go. Zagasiłam światło i ruszyłam schodami na dół.
- O widzę, że już spakowana.- powiedziałam widząc Olivię z walizkami tuż przy schodach.
-Ty też mała.- powiedziała a ja pokiwałam głową. W salonie siedzieli już wszyscy, oprócz Liama.
-Ej chodźmy na taras. Pośpiewamy sobie zanim ciocia przyjedzie.- zaproponował Harry. Wszyscy przytaknęliśmy. Chwilę potem siedzieliśmy na trawie fałszując w najlepsze ,,Wonderwall" i inne piosenki, które Niall grał, a potem ja próbowałam. Śmieliśmy się do rozpuku. Nawet nie zauważyliśmy kiedy zleciał  nam czas, a na zegarku pojawiła się godzina 19.
-Dzieci? Jesteście tu?- usłyszeliśmy głos mamy z salonu.
- To już? - zapytałam zdziwiona.
-Niestety.- powiedział Harry.
-Trzeba iść.- dodała Olivia, po czym złapała Nialla za rękę. Ja objęłam się z Harrym i ruszyliśmy w stronę salonu a za nami poszli Lou i Zayn. Ostatni raz patrzyłam na tych wariatów. Pożegnania są najtrudniejsze. Zżyłam się z tymi bestiami, kochałam ich bardzo mocno, a najbardziej kochałam tego idiotę, który wszędzie latał z kamerą. Chciałam ostatni raz móc go przytulić.
- Olivia! Julia! - usłyszałam głośniejszy głos mamy.

Najtrudniejsze są pożegnania...


I oto jestem z 10. Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale niestety tak jak pisałam w info mam mnóstwo nauki w tym roku i nie wyrabiam.
Dużo wejść za co dziękuję bardzo mocno, i pojawiają się komentarze. Jestem normalnie prze szczęśliwa.
Nie wiem czy nie przestraszyłam was tym, ze jeszcze minimum 20 rozdziałów, ale mam nadzieję, że będziecie to czytali. Mam dosyć ciekawy pomysł na dalszą akcję.:>
11 przepiszę tak szybko jak się da.
Czekajcie cierpliwie. Komentujcie i zapraszajcie innych do czytania.
Love Ya All... Ola xx