sobota, 2 lutego 2013

13.

Am I sleep am I awake or somewhere in between
I can’t believe that you are here and lying next to me...

...-

Liam

-Dzień dobry, razem z siostrą i rodzicami wprowadziłyśmy się obok, i chciałyśmy poznać nowych sąsiadów.
-Naprawdę?- zapytałem ze łzami w oczach patrząc jak kiwa głową na TAK. Złapałem ją w objęcia i okręciłem na około kilka razy.
-Hahaha idioto stratujemy meble!- zaśmiała się melodyjnie.
- Nie ważne!- powiedziałem wtulając się w jej obojczyk i zaciągając jej zapachem. Postawiłem ją tylko po to żeby znowu poderwać  ku górze i zacząć nią kręcić.- Tak bardzo tęskniłem.- znów odstawiłem ją tym razem  odsuwając od siebie pół metra, żeby móc wpić się w jej miękkie malinowe usta. Oddała pocałunek, pełen tęsknoty i miłości.
-Ej co się tu… Julia! – Harry rzucił się na Julię niczym wygłodniała bestia i zaczął ściskać ją i całować po policzkach. Zaraz za nim na korytarz przyleciała reszta dziczy i podobnie jak loczek rzucili się na moją dziewczynę.
-Co ty tu robisz?- zapytał Zayn
- To wy się wprowadzacie?- dodał Louis
-Ale jak?-dodał Harry- Czemu nic nie mówiłaś?- pytania padały a Julia tylko otwierała buzię nie nadarzając udzielać odpowiedzi.
-Czy to znaczy, że… OLIVIA!!!- Niall nie skończył mówić, gdyż w drzwiach stanęła miniaturka Hayley Williams z równie pomarańczową czupryną. Jej twarz ozdobiona była uśmiechem i delikatnym makijażem, który już zaczął spływać pod wpływem radości.
Ja ,Julia i chłopaki ruszyliśmy w stronę salonu, żeby zostawić ich samych.

Niall

Nie mogłem uwierzyć że ona tam stoi i płacze. Nie wierzyłem puki nie wpadła w moje objęcia, nie poczułem jej zapachu i nie usłyszałem magicznego głosu.
-Hej, nie płacz skarbie.- uspokajałem ukochaną która szlochała w najlepsze.
-Tak mocno tęskniłam!- wyszeptała przez łzy.
-Ja też, ale już jestem, i nie dam ci odejść!- powiedziałem odsuwając ją od siebie, po czym złapałem jej policzki w dłonie by przysunąć ją do siebie.- Nigdy!- dodałem po czym czule cmoknąłem jej usta.
-Chodźmy do reszty, pewnie czekają na nas.- powiedziałem i wziąłem za rękę. Jednak to co zobaczyliśmy w salonie w cale nie wyglądało na oczekiwanie. Julia siedziała Harry'emu na barkach i okładała poduszką Louisa, który siedział na ramionach Liama. Zayn natomiast chcąc wygrać bitwę przybiegł do pokoju z puszką bitej śmietany i opryskał ich wszystkich. Julia krzyczała bo nie mogła utrzymać się Loczka i spadła do tyłu uderzając w Zayna, który teraz leżał pod nią, jakkolwiek to zabrzmi. Brunetka wkurzyła się nie mało i dorwała pierwszą lepszą poduszkę, po czym zaczęła okładać nią mulata.  Za nią rzuciła się reszta i teraz Zayn był jedyną ofiarą.
-Co proponujesz szeregowcu Styles?- zapytał Louis gdy już się zmęczyli.
-Proponuję Mokrą zemstę.- powiedział Harry i zatarł złowieszczo ręce, po czym złapał Zayna za nogi, Louis złapał go za ręce i w ten sposób ruszyli w stronę ogrodu, gdzie umiejscowiony był basen.
-To co prysznic?- Julia spojrzała zaskoczona na Liama i już po chwili dyndała przewieszona przez jego ramię.
-Nie Liam, Nieee!- krzyczała w najlepsze, ale chłopak miał chyba inny cel.
-Chodź, niech się dzieci pobawią.- ruszyliśmy w stronę schodów do mojego pokoju. Olivia położyła się na łóżku, a ja za nią, i przytuliłem ją mocno.
-Ej, udusisz mnie kotku.-zaśmiała się.
- Ale zrobię to z miłości.- powiedziałem i cmoknąłem ją w szyję.
-To wszystko wydaje się takie mało realne, że nam się udało, że zamieszkamy tu...
-Czekaj co?!- przerwałem patrząc na nią z góry.
-No, zamieszkamy. Sąsiedzi z domku obok. To my.- powiedziała i uśmiechnęła się.
-O matko nie wierzę!- ścisnąłem ją jeszcze mocniej.- Kocham Cię!
-Ja Ciebie też, dlatego tu jestem.- powiedziała a ja już nie mogłem. Przekręciłem się tak, żeby siedzieć na niej i pocałowałem ją delikatnie w usta. Potem mocniej, aż w końcu do gry włączyliśmy języki.
Wtedy zaczęła się zabawa. Zacząłem rozpinać jej sukienkę, ona ściągnęła ze mnie spodenki, gdyż tylko w nie byłem ubrany. Bez zbędnych zabaw pozbyłem się jej bielizny, ona mojej też. Od razu przeszedłem do rzeczy. Zjechałem z pocałunkami niżej aż do piersi i zacząłem bawić się językiem jej sutkami, które od razu stały się twarde. Moje ręce znalazły się na jej kobiecości, by przygotować ją na wszystko. Wsunąłem w nią delikatnie jednego palca, a gdy jęknęła dodałem kolejne, tak by doprowadzić ją do krzyku. Poruszałem nimi szybko i rytmicznie, dążąc do jednego celu...
-Niall... Ja ... już... nie daje...rady.... - wyjęczała, po czym doszła. - Nie przepuszczę. - dodała po czym powaliła mnie na łóżko. Ujęła w ręce moją męskość i przeszła do stymulacji. Robiła to tak dobrze, że zacząłem wyginać się w łuk z przyjemności, a gdy dodała usta i językiem okalała czubek, musiałem złapać się poręczy łóżka. Doszedłem po kilku minutach gotowy do zabawy.
Położyłem Olivię delikatnie na łóżku, pocałowałem, po czym patrząc jej prosto w oczy wszedłem w nią. Gdy uśmiechnęła się do mnie przyspieszyłem, tak, aby zapewnić jej przyjemność, ale pozostać delikatnym. Wiła się pode mną, jęczała, zagryzała wargę, a tym jeszcze nakręcała mnie do dalszej pracy. Włączyłem maksymalne obroty a Olivia zacisnęła paznokcie na moich plecach, rano będą niezłe ślady, zwłaszcza, że byłem bardzo blisko niej. Ostatnie pchnięcie i doszliśmy w tym samym czasie. Opadliśmy zmęczeni na łóżko i wtuleni w siebie zasnęliśmy mimo wczesnej pory.

Julia

-Ty idioto, puszczaj!- krzyknęłam, ale chyba w złym momencie.
-Jak sobie życzysz, Wasza wysokość.- powiedział Liam kłaniając się nisko, tym samym upuszczając mnie prosto do basenu. Wypłynęłam na powierzchnię wkurzona na maksa. Ale moja złość szybko przemieniła się w nie pohamowany napad śmiechu, na widok Lou i Hazzy, którzy torturowali Zayna kołysząc nim przy krawędzi basenu.
-Nie, Loczuś, słoneczko, błagam! Wiesz, że boje się wody!- wychrypiał przerażony chłopak.
-Słoneczko? Loczuś? - zapytał wyraźnie dotknięty Louis- Koniec tego. Harry jest mój i tylko mój!- chwilę potem Zayn próbował wydostać się spod powierzchni wody.- I pamiętaj Malik, Harry jest mój.-dodał zdenerwowany, całując Hazzę w polika.
-Aww.- powiedział Liam robiąc minę zauroczonej pięciolatki. A właśnie! Czas na zemstę.
-Kotku, pomożesz mi wyjść?- zapytałam robiąc maślane oczka, po czym wyciągnęłam rękę w stronę chłopaka, który od razu ją złapał. Gdy tylko to się stało pociągnęłam za nią z całej siły wciągając Liama pod wodę. -Szach mat! Ze mną się nie zadziera kochanie.
Nie sądziłam, że jestem aż tak silna, albo Liam tak ciężki, bo nie zdążyłam mrugnąć, a Larry stał mokry od stóp do głów z otwartymi buziami, a Zayn próbował nie utonąć. Znów fala śmiechu. Jak mi tego brakowało.
-Powiadasz kotku?- zapytał Liam, gdy się wyłonił i zaczął się do mnie przybliżać.
-Mhm.- odpowiedziałam z rozbawieniem, a już chwilę potem siedziałam z głową pod wodą. Nie minęła sekunda, a dołączył do mnie Liam. Objął dłońmi moją twarz, spojrzał głęboko w oczy, po czym pocałował delikatnie w usta. To było takie romantyczne. Trwaliśmy tak póki nie zabrakło nam powietrza. Wypłynęliśmy dalej złączeni w pocałunku, co wywołało kolejną falę głośnego ,,Awww" z ust Larry'ego.
-Taa wy tu się miziacie i fajnie bawicie a ja kurwa siedzę w tej wodzie i nikt nie raczy mi pomóc.- powiedział zdenerwowany Zayn. Jego mina obrażonego dzieciaka rozłożyła mnie kompletnie. Louis wyciągnął do niego rękę, którą złapał. Wyszedł ociekając wodą i klnąc pod nosem w jakimś obcym języku.
-Wskakuj, pomogę ci wyjść.- powiedział Liam odwracając się do mnie tyłem. Trudno mi było wskoczyć, ale jakoś się udało. Chłopak podszedł do krawędzi basenu, a ja usiadłam na krawędzi, przełożyłam nogi i bez gracji podniosłam się na nogi. Lou przyniósł mi koc i otulił mnie nim. Uśmiechnęłam się do niego, po czym chwyciłam Liama za rękę i uśmiechnięci ruszyliśmy w stronę reszty. Wszyscy siedzieli okryci kocami z uśmiechami na twarzach. Tak bardzo mi tego brakowało - widoku przyjaciół, dotyku chłopaka, jego zapachu, tej domowej atmosfery, miłości ludzi, którzy odsuwali ode mnie przeszłość.
Nie myślałam wtedy, że na tak krótko...

Usiedliśmy w kole, brakowało Nialla i Olivii, ale nikt nie chciał im przerywać no sami wiecie czego.
Harry zaczął opowiadać kawały, których sam nie rozumiał,a wszyscy pękali z niego śmiechem. Tak. Definitywnie ją odsuwali.
nie myślałam wtedy, że na tak krótko...



Taa buummm tssss.! Mamy 13.!  Wymęczoną i beznadziejną ale zawsze.
Coś ostatnio spadł nam licznik wejść, komentarze się nie pojawiają w ogóle ... Jest mi smutno bo na prawdę wkładam wszystko w tego bloga :/
Mam nadzieję że to się zmieni...
Miały być regularne, ale natłok obowiązków nie pozwala mi na nic dosłownie..:/
Będę robiła co w mojej mocy aby utrzymać bloga, bo na serio kosztuje mnie sporo wysiłku.
 p.s przepraszam za błędy, ale jestem padnięta i nawet nie chce mi się sprawdzić ..:))


Proszę was , wchodźcie, polecajcie, komentujcie. To na prawdę dla mnie ważne.
Rozdział dedykuję Adzee, która tak mnie o niego męczyła . To dla Ciebie słonko :*
Love yaa Ola xx ♥


http://love-abortion.blogspot.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz